Temat: Antybelkowe lokaty bez podatku
Tzw. podatek został wprowadzony w 2001. Trudno więc uwierzyć, że aż przez 8 lat, żaden bank nie pomyślał wcześniej o wykorzystaniu mechanizmu zaokrąglania podatku. Owszem były tzw. polisolokaty, ale z racji zawiłości tego produktu, nigdy nie zdobyły szerokiej popularności.
Mniej więcej od wiosny 2009 roku mam nowy etap w polskiej bankowości - lokaty i konta "antybelkowe". Pierwszy po rozum do głowy poszedł Eurobank, kiedy na wiosnę 2009 uruchomił rachunki oszędnościowe z dzienną kapitalizacją, na nie do powstydzenia oprocentowanie na poziomie 6,06% netto, czyli bez podatku. Potem dość szybko zaczęły pojawiać się podobne produkty w kolejnych bankach - idea zawsze ta sama - dzielimy się podatkiem, którego nie musimy płacić państwu, bankiem - dlatego lokaty antybelkowe, miały nieco nieższe oprocentowanie niż lokaty obciążane podatkiem Belki. Mimo wszystko zysk dla klienta wahał się na poziomie 0,5-1% ekstra. Z czasem jednak wiele banków (niemal wszystkie które wprowadziły produkty lokacyjne antybelkowe Eurobankiem, Noble bankiem i Polbankiem) zechciało dzielić się z klientami po zbójecku, gdzie znaczącą większość śmietanki spija bank nie klient. Tak więc sens korzystania z lokat antybelkowych został ograniczony w zasadzie do kilku banków.
Jak to działa?
Na przykład bank oferuje konto oszczędniościowe na 6% z tzw. kapitalizacją dzienną. Kapitalizacja to nic innego jak częstość naliczania odsetek. Dzięki temu klient, który posiada na koncie nie więcej niż nieco ponad15 tys. zł w ogóle nie płaci podatku od odsetek, gdyż jego codzienny przychód od kapitału nie przekracza 2,5 zł, co implikuje podatek od dochodów kapitałowych poniżej 0,5 zł. Zaś magiczne 0,5 zł to granica poniżej której odestki podatkowe w myśl ustawy zaokrąglane są do zera!
W ten oto sposób należny podatek od zysku codziennie zaokrąglany jest do zera. Genialne w swej prostocie, aż trudno uwierzyć, że bankom potrzeba było 8 lat by na to wpąść. A mówi się, że w bankach pracują mądrzy ludzie ;>
